Pierwszy bieg zaliczony, co prawda więcej było rozmyślania, planowania, ubieranie, wybierania muzyki, szukania stopera niż samego biegu, ale i tak jest to dobry początek. Było nieco zimno, strasznie męcząco jak od roku siedzi się 8 godzin za biurkiem. Przyszedł więc czas na zimowy ruch. Wybrałam prosty plan treningowy od zera do 60 minut biegu
Kolejny dzień biegowy w czwartek, mam nadzieję, że pomimo zabielonych ulic i trawników uda mi się zmotywować :)
Jeszcze jedno, od początku grudnia nie obejrzałam ani jednego odcinka durnego babskiego serialowego tasiemca, ale jednak całkowity detoks mi nie służył i wczoraj utonęłam w 9 odcinkach serialu "Misja w Afganistanie" i zasnęłam w ramionach Małaszyńskiego :P