poniedziałek, 18 marca 2013

Słomiany zapał po raz pierwszy

Cały styczeń kompletnie nic się nie działo. Padłam ofiarą tego przed czym miałam się bronić czyli właśnie mojego słomianego zapału, ciągle "nie czas i nie teraz"....
Zaczął się luty.....i znów nic.....

Śniegu pełno, zima w pełni więc bieganie odpada, znalazłam zamiennik którego co prawda nie było w planie, ale coś przecież się miało zmienić. Kupiłam karnet na basen żeby się zmotywować. Jednorazowe wejścia nie wchodzą w grę bo znów "coś tam coś tam i nie pójdę", ale jak już się wyda 100 zł na karnet to szkoda ich zmarnować. Ta daaaaa :)